czwartek, 5 września 2013

Żegnajcie wakacje, witaj szkoło

No i zaczęło się... kartkówki, testy, zadania domowe... Właśnie robię zadanie z przedsiębiorczości, został mi jeszcze polski. Nie chce mi się tego robić, ale muszę.
Rozpoczęłam naukę w nowej szkole. Jakie wrażenia? Nawet fajnie jest, trochę mała szkoła, dzwonki dzwonią o różnych porach, raz szybciej raz później, nauczyciele też nie są aż tacy źli. Najlepszy jest nasz wychowawca:) Pan profesor, tak mamy się do niego zwracać bo taki zwyczaj podobno panuje w szkołach średnich. Do szkoły dojeżdżam autobusem, o 7:37 jedzie a tam jesteśmy ok godziny 8:10, może trochę później. Na lekcje na razie się nie spóźniamy, ale zimą już na pewno będziemy. Powrót o 15:25. Musimy czekać na autobus godzinę, chyba że będziemy mieli 8 lekcji to musimy wyjść trochę wcześniej z lekcji bo już nie zdążymy. Na szczęście jeżdżę z taką jedną dziewczyną, więc nie jest źle. W szkole kolegujemy się jeszcze z taką jedną, miła i fajna dziewczyna. Siedzimy razem we trójkę, jeśli ławki są złączone.
Ogólnie to nie jest źle w tej szkole. Najgorsze były 2 pierwsze dni, gdy nie wiedziałam nawet co mam robić. 1 dzień przyjechałam autobusem z babcią, bo chciał jechać ze mną, do szkoły poszłam już sama. Gdy zobaczyłam budynek zrobiło mi się jakoś tak smutno i już zaczęły mi lecieć łzy. Nie wiedziałam co mam roić, gdzie iść... w końcu jakoś się odnalazłam. Na drugi dzień też nie wytrzymałam, na chemii, tak strasznie zaczęło mi brakować mojej starej szkoły, klasy. Ale dzisiaj już na szczęście było wszystko dobrze i w końcu mam książki. Targałam jej przez cały dzień, ważyły chyba z tonę. I to jeszcze nie wszystkie!
Ale się rozpisałam dzisiaj.